piątek, 22 lutego 2013

Kiro - misja pod kryptonimem Uświadomienie (fragmenty)



Po chwili wszyscy ruszyliśmy w stronę nie mających końca podziemnych korytarzy. Sifmem szła przodem, przyświecając sobie małą, laserową latarką. Szliśmy za nią gęsiego. Rezor, Omar i ja, jak zwykle osłaniając tyły. Rozglądałem się. Na ścianach widniały dziwne, holograficzne piktogramy.  Po raz pierwszy widziałem coś takiego. Po kwadransie dotarliśmy do stalowych drzwi, na których wyryty był symbol połączonego Słońca i Księżyca. Sifmem szybkim ruchem pociągnęła za klamkę. Powiało chłodem. W powietrzu zaś zaczął unosić się  dziwny zapach olejku lawendowego. Usiądźcie – oznajmiła Sifmem, wskazując na piękne śnieżnobiałe fotele wyściełane miękką sztuczną skórą, do których przyłączone były czytniki pamięci meridianów. Zdziwiłem się, że tu, na takim zadupiu wolnej sfery, posiadają tak skomplikowane urządzenia, do których dostępu nie mają nawet przemytnicy.
-         Za chwilę rozpoczniemy transmisję danych – powiedziała Sifmem.
Ja, Rezor i Omar rozmościliśmy się wygodnie w fotelach. Spostrzegłem jak Sifmem majdruje coś przy jednej ze ścian. Ku mojemu zdumieniu nagle wysunął się z niej cały panel sterowania czytnikiem. Był ogromny. Nie wiem jak ona się w tym orientowała, ale widocznie była dobrze przeszkolona. Przed nami pojawiły się holograficzne ekrany.
-         Przygotujcie się do przejścia w stan alfa. Zaczynam odliczanie. Trzy ... Dwa ... Jeden ...
To, co wówczas przeżyłem było niesamowite. Po raz pierwszy poczułem taką ekstazę, jakbym znalazł się ponownie w łonie matki. W jednej chwili stałem się wszystkim i niczym. Odczuwałem to każdym neuronem mego ciała. Mój umysł oderwał się od ciała i poszybował w przestrzeń międzygalaktyczną. Byłem wszystkim. To było cudowne uczucie. Miałem wrażenie, że zatapiam się coraz niżej, niżej, niżej. Że mym umysłem dotykam umysłu Rezora, Omara, Kirke, wszystkich mych braci i sióstr. Nagle połączyliśmy się w jeden umysł. Wówczas usłyszeliśmy głos Sifmem.

-         Jestem waszą przewodniczką po matrycy pamięci meridianów. Będę tłumaczyć zapamiętane na niej informacje, gdyż język, jakim się posługują, należy do wymarłych. Tylko ja znam te ścieżki kodowania danych. W razie wątpliwości, proszę o pytania. Uwaga. Zaczynam transmisję.

„Era Piątego Słońca. Jest czas wielkiego zapomnienia i jest czas przypominania. Jedność procesu – różnorodność form. Wszyscy jesteśmy jednym gatunkiem, który zdołał przetrwać z całej naszej rodziny hominidów. Nie pochodzimy od małpy, choć posiadamy wspólnego przodka, który żył miliardy lat temu. Ów Proconsul był przez nas genetycznie zmodyfikowanym Humanoidem. Był naszym najstarszym bratem, który poświęcił się dla uratowania naszej rasy. Złożyliśmy go więc niczym bogowie w ofierze. Dlatego do dziś każdy człowiek ma 99,8 procent DNA wspólnego z pozostałymi przedstawicielami Homo Sapiens. Natomiast pozostałe 0,2 procent jest nieujawnioną cechą DNA Proconsula, przekazywaną w waszych genach z pokolenia na pokolenie. Jest ona ukryta, zawierając niezgłębiony potencjał nadludzkich możliwości. Naszym celem jest jej ochrona, gdyż rasa ludzka nie osiągnęła jeszcze odpowiedniego, 9 poziomu świadomości, aby ta cecha mogłaby się ujawnić.

W ciałach udoskonalonych człekokształtnych został umieszczony również nasz mentalny MEM. Tak narodzili się pierwsi nosiciele świadomości. Byli nadzwyczaj doskonali. Przewyższali inne gatunki z rodziny homonidów. Nie dorównywali im nawet Neandertalczycy, którzy łącząc się z nimi zarazili ich niestety wirusem religijnego MEMU. Nie mogli jednak krzyżować się z nimi z powodu niezgodności kodu. Wkrótce potem na Ziemię zaczęli przybywać również przybysze z innych planet. Jeszcze bardziej doskonali. Brani przez ludzi za bogów. Zaprojektowali wówczas podobną do ludzi nową rasę w oparciu o genetycznie zmodyfikowany konglomerat DNA na bazie gadziego. Coś jednak poszło nie tak. To właśnie ta nowa rasa ludzi po raz pierwszy uwolniła wirus zabójczego dla ludzi MEMU nieświadomości. Kiedy ludzie zostali nim zainfekowani, wybuchła między nimi wojna. Powstały wówczas dwie dominujące rasy: Słoneczna i Księżycowa. Na terenach, gdzie rasa ludzka podbiła zmodyfikowaną rasę, narodził się kult Słońca. Królowie Słońca odznaczali się niezwykłą walecznością, a nie poddaństwem. W ich religijnym kulcie dominowało wielobóstwo, umiłowanie natury, kult przodków. Ich pismo biegło od lewej do prawej strony, na północ, w kierunku Słońca. Podkreślali różnorodność w jedności. Przejawiali tendencję do mistyki obrazu, gdyż dominującym u nich zmysłem był wzrok. Naturalizm słonecznej rasy polegał na oddawaniu czci świętym drzewom i rzekom. Dominował kult ognia. Początkowo prowadzili koczowniczy tryb życia. Kiedy jednak dotarli aż do Doliny Indusu, podbili osiadłą tam rasę gadzią, zakazując kultu Księżyca. Z tej rasy wywodzą się Irańczycy, Hindusi, Grecy, Etruskowie, Scyci, Celtowie, Sarmaci oraz Germanie.

Natomiast tam, gdzie ludzka rasa dobrowolnie poddała się gadziej, ludzie zostali wtajemniczeni przez ich kapłanów w kult Księżyca. W przeciwieństwie do kultu Słońca, tu dominował monoteizm. Wiara w jednego, nadrzędnego Boga stwórcę. Ich pismo biegło od prawej do lewej strony, na południe, w kierunku Księżyca. Z powodu dominacji mistyki słowa, kapłani Księżyca zakazali sporządzania wizerunków jedynego Boga. Przykładali dużą wagę do pisma i swych świętych ksiąg. Początkowo swe kulty odprawiali na szczytach gór i pustyniach. Z tej rasy wywodzili się Egipcjanie, Arabowie, Fenicjanie, Chaldejczycy oraz Żydzi. Przedstawiciele tych ras bardzo często ze sobą walczyli. Zazwyczaj wygrywali synowie Księżyca (Kaurawowie, 10 pokoleń Izraela), detronizując królów Słońca (Pandawowie, pokolenie Judy i Benjamina). Opis tych bratobójczych walk znajduje się zarówno w aryjskim eposie Mahabharata, jak i w semickim Starym Testamencie. Postęp całej ludzkości zależy jednak od syntezy tych dwóch sposobów myślenia. Od połączenia intuicji z intelektem. Immanencji z Transcendencją. Serca i rozumu. Filozofii i teologii. Męskiego pierwiastka z żeńskim. Mistyki obrazu z mistyką słowa. Różnorodności z jednością. Słońca i Księżyca”.

-         Chwileczkę – przerwał Omar. – Czy chrześcijaństwo tego już nie dokonało?
-         Tak. Masz rację. Próbowało. Nasz wysłannik, którego świadomość osiągnęła dziewiąty, najwyższy poziom świadomości, usiłował uzmysłowić synom Księżyca konieczność zjednoczenia się z synami Słońca. Jednak większość nie była przygotowana na taką naukę. Nie rozumieli potęgi miłości, empatii                              i współczucia. Dlatego Jego uczniowie pozostawali nadal wierni kultowi Księżyca. Dopiero Szaweł z Tarsu, przedstawiciel rasy Słońca, któremu dane poznać Jego prawdziwe, zrozumiał, jak ważne jest połączenie ras. Niestety. W ciągu wieków jego naukę wypaczono. Oczywiście istnieją próby łączenia kultów, dostrzegając podobieństwa między religiami. Jednak to zjawisko rodzi jeszcze większy chaos, niż wprowadza pokój i porządek.
-         W takim razie, jak tego dokonać?
-         Waszym zadaniem jest odnalezienie źródła zakażenia MEMEM nieświadomości. Kiedy nieświadomość zostanie pokonana, wówczas obie rasy zrozumieją, że są w błędzie. Że obie się mylą. W każdej religii tryska źródło prawdziwej mądrości. Zainfekowane jest jednak ono przez ów MEM nieświadomości. Trzeciej Strefie zależy jednak na infekowaniu, gdyż łatwiej jest sterować nieświadomą masą.
-         A jakie znaczenie ma w ogóle religia? Przecież obecnie i tak większość ludzi to konsumpcjoniści, nie wierzący w nic poza przyjemnością kupowania.
-         Jeżeli pragniemy duchowego odrodzenia i przyspieszenia ujawnienia się potencjału Proconsula. Jeżeli mamy przetrwać, musimy zniszczyć ten zabójczy MEM, za pośrednictwem którego Trzeci Strategiczny steruje ludzkimi podświadomościami. Musimy uzmysłowić ludziom, że wojna między przedstawicielami tego samego gatunku jest najgorszym złem. Kiedy dojdzie do pojednania Słońca i Księżyca, wówczas nasze umysły będą wstanie pokonać bezmózgie meridiany i zdetronizować Trzeciego Strategicznego. Jednakże on zdaje sobie sprawę z siły umysłu ludzkości. Obawia się utraty władzy nad ich podświadomościami. Nad ich wspomnieniami, którymi się żywi, i z których czerpie swą moc. To ludzka zmysłowość jest jego paliwem, jego karmą, którą pożera zachłannie. Rośnie w siłę dzięki naszej ignorancji, niewiedzy, nienawiści, zazdrości i żądzy. Ludzie są w pułapce. Sami nie są w stanie sobie pomóc. Dlatego naszym zadaniem jest uwolnić ludzkość od MEMU nieświadomości. Rozumiesz. Nieświadomości.
-         Tak. Próbuję. Ale w dalszym ciągu nie wiem, po co nam te dane o tej dość prymitywnej papce religijnej.
-         Posłuchaj Omar. Religia jest naszą największą bronią. Wiara jest irracjonalna. Dlatego daje nam przewagę nad intelektem Trzeciego Strategicznego, który tego rodzaju intelektualnych doznań nie jest w stanie przekodować. Musimy przywrócić wiarę w nadprzyrodzoność istoty ludzkiej. Przywrócić popyt na innego rodzaju doznawanie. W tym celu musicie przedostać się do serca Metasieci i wykraść dysk pamięci SI. Nie będzie to łatwe zadanie. Jednak jeśli wam się uda, dowiecie się, jak można rozkodować układ sterowniczy meridianów. Dalsze wskazówki otrzymacie w Królestwie Lesotho, gdzie u podnóża Gór Smoczych oczekiwać was będzie nowy pośrednik. Hasło: Ael. To wszystko. Transmisja zakończona.

piątek, 15 lutego 2013

Kiro-misja pod kryptonimem uświadomienie "preludium fragmenty"



Nazywam się Kiro. Uwierzcie mi, nie chciałem tu powracać. Skusiła mnie jednak nagroda za mój ból istnienia. Z tego względu zmieniono mój kod m-RNA, powierzając misję pod kryptonimem „UŚWIADOMIENIE”. Informacyjne RNA jest dyskietką przygotowaną przez pamięcioczułe cyborgi Trzeciej Strefy. Kiedy zostaje umieszczona  w maszynie fabrycznej, podejmuje produkcję według zawartej na niej instrukcji. M-RNA jest więc czymś  w rodzaju matrycy informacyjnej, dzięki której kod pochodzący z głównego DNA jest przekazywany poza Metamatrycę systemu.

Właściwie w tym wcieleniu mam zupełnie inne imię. Ale niestety. Nie mogę go zdradzić, gdyż „Ten, Który Kroczy We Mnie”, poznając je, mógłby przejąć nade mną władzę. Każdy z nas jest w pewien sposób naznaczony. Posiadamy tajemne znamię, po którym rozpoznajemy się w tym świecie. To znamię może jednak stać się śmiertelnie niebezpieczne, kiedy stracimy nad nim kontrolę. Jest to bowiem zupełnie nowy wirus, umożliwiający włamanie się do mentalnego systemu baz danych przeszłych osobowości. Jesteśmy jego nosicielami. Dzięki temu mamy możliwość rozpoznawania naszych braci w każdym nowym istnieniu. Wyczuwamy się mentalnie, bez konieczności fizycznego kontaktu. Tylko nieliczni są w stanie dostrzec owo znamię, które zawsze przybiera kształt, odpowiadający rozwojowi świadomości swego właściciela.

I tak. Na pierwszym poziomie jest to mała, świetlista iskierka, pojawiająca się nad lewym lub prawym przedramieniem, w zależności od płci osobnika (prawe kobieta, lewe mężczyzna). Na drugim, przybiera on kształt celtyckiego krzyża na piersi. U osób na trzecim poziomie świadomości widać przypominającą bransolety różowawą mgłę spowijającą nadgarstki, łokcie, kolana i kostki. Ci, którzy osiągnęli czwarty poziom istnienia, posiadają znamię w kształcie niebieskiej korony unoszącej się nad ich głową. Natomiast u osób na poziomie piątym pojawia się on w postaci wiszącego na szyi zielonego półksiężyca. Na szóstym poziomie znamię przybiera kształt oka                     w trójkącie, które widoczne jest między brwiami, tuż u nasady nosa. Na siódmym, znamię objawia się jako symbol koła ze szprychami po wewnętrznej stronie prawej lub lewej stopy, w zależności od płci. Na ósmym, jest to charakterystyczny błysk w oczach. U kobiet złoty, u mężczyzn fioletowo-czarny. Natomiast na ostatnim, dziewiątym poziomie, znamię bardzo trudno zobaczyć. Układa się ono bowiem w kształt liter prawdziwego imienia wzdłuż kręgosłupa. Dostępne jest innym jedynie za zgodą właściciela. Dzieje się jednak to niezmiernie rzadko. Z tego względu osoby istniejące na dziewiątym poziomie świadomości rozpoznaje się po specjalnym tatuażu za lewym lub prawym uchem, w zależności od płci, który jest cyfrowym zapisem liter jego prawdziwego imienia.

Powinienem jeszcze wspomnieć o czymś bardzo ważnym. O czymś, bez świadomości czego daremne byłyby moje obecne narodziny. Ona musi przecież też się o tym dowiedzieć. To moja nagroda. Ale jak to w życiu. Nie ma nic za darmo. Wszędzie tkwi jakiś haczyk. Zanim bowiem otworzyłem oczy, wydając przeraźliwy krzyk, zostałem poinformowany, że jeśli przed zakończeniem misji ona nie odzyska samoświadomości, nigdy już się nie spotkamy. Nigdy. Rozumiecie. Nigdy. To w ich ustach brzmiało jak wyrok. Oni nie zmieniają bowiem raz danego słowa. Nic nie czują, gdyż utracili jeden z największych darów. Dar empatii. Dar współodczuwania z innymi istotami na poziomie podświadomym. Są bezwzględni, zimni i nieczuli. Kierują się wyłącznie logiką potencjalnych korzyści. Oczywiście, cenią sobie dar aktywnej intuicji, lecz zrezygnowali z niej na rzecz intelektualnej bierności, przewyższając nas o prawie trzy stulecia technicznym geniuszem. Ale nie o tym miałem mówić. Miałem przekazać jej przecież najistotniejszą informację.

Kiro-misja pod kryptonimem uświadomienie "fragmenty 2 rozdziału"



Gdzieś na wirtualnych stepach Metasieci


Otoczyły mnie meridiany. Oprzytomniałam, choć w dalszym ciągu nie miałam pojęcia, jak zdołam przedostać się teraz na ostatni poziom.
-          Jesteś już tak blisko. Myśl, myśl Kirke, zanim wyżrą ci cały zapas pamięci wirtualnej. I to szybko.– powtarzałam w myślach.

Rozejrzałam się dookoła. Meridiany krążyły wokół mnie niczym sępy nad zdychającą zdobyczą. Cybernetyczne, bezmózgie bestie. Odchylały się i przybliżały, machając tuż przed moimi oczyma srebrzystymi mackami zakończonymi bioportami. Nie miałam już amunicji. Obracałam się wokół własnej osi. Byłam tylko ja i one. Nie atakowały. Czekałam. One również, tak jakby wyprzedzały o nanosekunde moje myśli.
-          Co jest do cholery. Kurwa mać. Nie mam siły na takie gierki. Albo od razu zabijcie moją podświadomość, albo ... – jednak nie zdążyłam dokończyć.
Pochwyciły mnie, układając na swoich ramionach niczym na miękkiej kozetce. Poczułam lekkie kąsanie wzdłuż kręgosłupa. Wszystkie bioporty były aktywne. Nagle w zaułkach mej nowej pamięci posłyszałam głos:
-          Witaj najjaśniejsza Królowo. Władczyni krajów Hatti. O żono Taru. Matko podziemnego Słońca. O najwyższa bogini. Wzywamy Cię Waruszemu ze świętego miasta. O nasze „Źródło” z miasta Arinna. Pobłogosław tych, którzy Cię wzywają. Tych, co karmią Cię i ozdabiają. O nasza najwyższa Jutrzenko, o poranku lśniąca niczym niewzruszona tafla jeziora nad Nesa. O Arino, najpiękniejsza opiekunko. Tyś z „Pustki, która Łączy” uczyniona, niczym złote naczynie duchem naszym napełniona. O Arino, matko nasza. Popatrz o Łaskawa na swój cierpiący lud.  Uwolnij nas spod jarzma niewoli Armana. O Pani nasza, Orędowniczko nasza, Pocieszycielko nasza. Po raz ostatni ośmielamy się wołać: UTU !!! UTU !!! UTU !!! UTU !!! UTU !!! Twój lud Cię wzywa !!!

Byłam przerażona, tkwiąc w uścisku Meridianów na tym dziwnym i tajemniczym pustkowiu wieczności. Wszystko to niekończący się cykl, który wije się niczym Uroboros, zjadając swój własny ogon. Zrozumiałam, że owo misterium zawsze tkwiło w zakamarkach mej pamięci. Zawsze podążało za mną, jak cień, o którego istnieniu na chwilę zapomniał jego właściciel. Nigdy nie przestałam nią być. Ariną. Wielką Władczynią kraju Hatti. Po to właśnie tu przybyłam. Aby zrozumieć. Aby przypomnieć, kim tak naprawdę jestem. To byli moi podwładni. Mój ukochany lud. Moi bracia i siostry, które Trzeci Strategiczny pozamykał jak ślimaki w stalowych muszlach, pozbawiając wolności.

Meridiany to mój lud zarażony MEMEM nieświadomości. Mój lud, który stał się niewolnikiem Trzeciej Strefy. Jakaż byłam nierozważna, kiedy rozpoczęłam z nim wojnę. To wszystko musiało być ukartowane przez Trzecią Strefę. Zabijałam swój lud, i gdyby nie fakt, iż zdołałam się przedostać właśnie tutaj, nigdy nie odkryłabym, kim naprawdę jestem. Mój Boże. To straszne – pomyślałam. Ja, ich jedyna nadzieja, przeciwko nim! O jakże byłam zaślepiona niewiedzą. Jakże byłam głupia i nierozsądna, dając złapać się jak ryba na ich wędkę manipulacji moją podświadomością. Wiedzieli, że jestem ich największym zagrożeniem. Tylko bowiem ja jestem wstanie wyzwolić mój lud. Wyzwolić Meridiany. Lud Awali, którego pismo widniało w kaplicach Słońca  i Księżyca. To my jako pierwsi pojęliśmy największą tajemnicę, za którą zostaliśmy skazani na wieczną zagładę.

Otworzyłam wszystkie portale przeszłości. Dzięki Meridianom znów stały się aktywne.